Klasyczne Ferrari 308 uruchamiamy silnik po długim zastoju

Kupując prawie czterdziestoletnie Ferrari w stanie do lekkiej renowacji i z nieodpalonym silnikiem to wyzwanie pełne emocji. Jeśli auto klasyczne takiej marki uda się kupić w takim stanie taniej a proces przywrócenia go do stanu zwanego „igła” się powiedzie, nasze klasyczne Ferrari może się okazać świetną inwestycją. Wszystko oczywiście zależy od części, które musimy zakupić i napraw, które musimy dokonać, ale sam proces ponownego przywrócenia takiego samochodu do życia do niesamowita sprawa. W moim przypadku Projekt Ferrari okazał się mozolnym przedsięwzięciem, gdyż zamiast wymiany rozrządu, który wg sprzedawcy był jedynym warunkiem ponownego uruchomienia auto wymagało sporo cierpliwości i czasu.

Gdyż oczywiście obietnice sprzedawcy sobie, a rzeczywistość sobie, więc  droga do upragnionego usłyszenia dźwięku  czerwonego Ferrai z V8 pod maską okazała się bardzo wyboista i mocno kręta. Okazuje się, że Ferrari 308 jest na tyle rzadkie i jest ich już tak niewiele, że zdobyć czujniki, których brakowało to nie lada wyzwanie. Nawet wymiana świec wymaga specjalnego klucza który można dostać np w USA w oryginale za jedyne 4500 zł

Po przejściach z rozkompletowanym silnikiem, wymianie rozrządu, świec,skrzynki z bezpiecznikami, przekopaniu zapłonu w poszukiwaniu brakującej iskry, wymianie pompy paliwa i przerobieniu czujnika którego nie było po, kilku miesiącach doktoratu przez najlepszego speca od przypadków beznadziejnych jakiego znam – brum brum brum…yesss!!!!!! Pracy nad tym projektem nadal jest dużo, ale gdzieś tam na horyzoncie widać tunel a w nim pędzące czerwone Ferrari 308 targa czyli marzenie życia in progress…